Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
28 postów 112 komentarzy

Pod Grzybem

Gadający Grzyb - Niepoprawny przybysz macha na Ekranie kapeluszem.

Hodowla agentury wpływu – post scriptum

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czego możemy się spodziewać po stypendystach Gazpromu na podstawie tekstu Jarosława Ćwiek-Karpowicza – krótka analiza.

I. A ja znowu o hodowli...

W zasadzie, po napisaniu tekstu „Kłamstwa Aleksandra Miedwiediewa”, będącego swoistą kontynuacją „Hodowli agentury wpływu”(cz.1 i 2 TU i TU) miałem dać sobie spokój z tematem gazpromowskich stypendiów dla doktorantów Uniwersytetu Warszawskiego (bo cóż tu więcej można dodać) – ale nie dawał mi spokoju tekst opublikowany jakiś miesiąc temu na łamach „Rzeczpospolitej”, będący pokłosiem polemiki między publicystą Arturem Bazakiem (wskazującym na zagrożenia płynące ze stypendialnej współpracy z Gazpromem), a Aleksandrem Miedwiediewem, wiceprezesem rosyjskiego molocha, broniącym dość rozpaczliwie tej nieszczęsnej kooperacji.

Artykuł o którym mowa nosi tytuł „Gazprom walczy o wizerunek”, a jego autorem jest Jarosław Ćwiek-Karpowicz - z notki pod tekstem można się dowiedzieć m.in. iż „(...) jest absolwentem politologii i socjologii na Uniwersytecie Warszawskim.W czasie studiów był na rocznym stypendium w Moskwie. (wytł. moje - GG) Obecnie pracuje jako analityk w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (...)”.

II. Analityczna analiza pana analityka.

Generalną tezę obecnego analityka PISM można sprowadzić do stwierdzenia, że program stypendialny jest tylko niewinnym chwytem „pijarowym” obliczonym na poprawę wizerunku rosyjskiej firmy – wszak w Niemczech Gazprom sponsoruje wiele inicjatyw naukowych, kulturalnych i sportowych (w tym klub FC Schalke04). Problem w tym, że autor nie chce zauważyć, iż owa pijarowska działalność sponsoringowa ma na celu jedynie odwrócenie uwagi, „przykrycie” korupcjogennej działalności koncernu, czego najbardziej spektakularnym przykładem jest posada w Nord Streamie dla niemieckiego eks-kanclerza Gerharda Schroedera, ostatnio zaś – przekupienie ekologów z Meklemburgii sfinansowaną przez tenże Nord Stream fundacją. Nasuwające się pytanie, jak owa aktywność Gazpromu przekłada się na ponadstandardową (mówiąc delikatnie) przychylność jaką cieszy się ta firma u naszych zachodnich sąsiadów, nie zostaje nawet zadane, nie wspominając już o udzieleniu odpowiedzi.

Autor kilkukrotnie podkreśla legalność działalności rosyjskiego monopolisty – i znów, jakby uporczywie nie chciał dostrzec, że poszczególne przedsięwzięcia mogą być w stu procentach zgodne z prawem, a jednocześnie działać na niekorzyść polskiej racji stanu, którą jest uzyskanie suwerennej pozycji w relacjach z rosyjskim gigantem, a nie dodatkowe „zacieśnianie stosunków”.

Pod koniec tekstu pada paradne stwierdzenie, iż „trudno byłoby znaleźć formalny powód odmowy współpracy ze strony polskiej uczelni”. To potrzebny jest jakiś formalny powód? Wiadomo że Gazprom objeżdżał ze swą stypendialną propozycją niczym komiwojażer większość ważniejszych ośrodków uniwersyteckich w kraju – władzom np. Uniwersytetu Jagiellońskiego żaden formalny powód do odmowy nie był potrzebny. Formalny powód nużny był jedynie Uniwersytetowi Warszawskiemu i proszę – biedacy takowego powodu nie znaleźli...

Dalej jest o przejrzystości zasad, o tym że dzięki programowi stypendialnemu rosną nakłady na naukę, że stypendyści będą mieli bezpośredni dostęp do przedmiotu swych badań, zaś w przyszłości skorzysta na tym „nie tylko polska nauka, ale również biznes i administracja państwowa”. Taak, na panu Ćwiek-Karpowiczu, byłym moskiewskim stypendyście, polska administracja państwowa skorzystała wręcz niemożebnie...

Tu zróbmy przerwę, by stłumić rozpaczliwy chichot, po czym podnieśmy dwa paluszki i zapytajmy pana analityka: czy jest jakikolwiek kraj z postsowieckiej strefy wpływów, który skorzystał - naukowo, biznesowo, administracyjnie – jakkolwiek, na gazpromowskiej współpracy? Bo póki co, dowiadujemy się z Wiki Leaks o brutalnym szantażu energetycznym zastosowanym wobec Bułgarii, gdy ta chciała nieco poluzować obrożę, m.in. próbując zachować dystans wobec projektu South Stream.

III. Świeża krew dla „Partii Gazpromu”.

Przypominam ten artykuł sprzed miesiąca, bo pokazuje on jak w soczewce retorykę i sposób argumentacji z jakimi zapewne spotkamy się przy okazji przyszłych publicznych wystąpień warszawskich stypendystów – gdy już odbędą swe praktyki w Gazpromie, obronią swoje doktoraty i staną się błyskotliwymi naukowcami, analitykami, członkami think-tanków, ekspertami przy strukturach rządowych, słowem – wejdą w skład szeroko rozumianego intelektualnego zaplecza polskiego państwa. Wszak pan Ćwiek-Karpowicz jest, podkreślę raz jeszcze, analitykiem w państwowej instytucji jaką jest Polski Instytut Spraw Międzynarodowych, do zadań którego należy m.in. przygotowywanie prognoz i ekspertyz dla najwyższych organów władzy, czy szkolenie w ramach Akademii Dyplomatycznej kadr dla MSZ.

Ilu jeszcze siedzi tam podobnych „analityków”? Sądząc z naszej obecnej polityki wobec Rosji i jej gospodarczo-surowcowego oręża jakim jest Gazprom – wielu. Zbyt wielu.

W pierwszej części postu wytłuściłem informację, iż pan Ćwiek-Karpowicz, którego analityczne mądrości właśnie pokrótce wypunktowałem, podczas studiów przebywał na rocznym stypendium w Moskwie. Nie twierdzę, że jest świadomym rosyjskim agentem wpływu – nie mam takiej wiedzy. Twierdzę natomiast, że pisze tak, jakby takowym agentem był– jeśli nawet nie doszło do werbunku, to ten stypendialny roczek wystarczył, aby pan analityk „w temacie” Rosji i Gazpromu nabawił się swoistej „ślepej plamki” nie pozwalającej dostrzec oczywistych zagrożeń nie tylko dla Polski, ale i dla całej Europy Środkowo-Wschodniej.

Przyglądajmy się stypendystom. Tym bardziej, że poprzez udział EuRoPolGazu nasze państwo (konkretnie - PGNiG) finansuje w ¼ ich gazpromowskieobrazowanije. Nie zarzucam doktorantom a priori złych intencji, niemniej, przystępując do programu stają się naturalnymi kandydatami na nowe pokolenie - „świeżą krew” - dla rozsianej po byłych demoludach „partii Gazpromu”, działającej na rzecz przekształcenia naszego regionu w coś na kształt surowcowego neo-RWPG. Pierwsza dwójka, wyłoniona w marcu tego roku, to: Wioletta Mela (Wydział Lingwistyki Stosowanej) i Konrad Dynkiewicz (Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych).

Zapamiętajmy te nazwiska i wszystkie następne, gdy wkrótce jako „apolityczni fachowcy” będą próbowali urabiać nas analitycznymi mądrościami w stylu pana Jarosława Ćwiek-Karpowicza.

Gadający Grzyb

KOMENTARZE

  • @
    //poprzez udział nasze państwo (konkretnie - PGNiG) finansuje w ¼ ich gazpromowskieobrazowanije.//


    EuRoPolGaz jest więc agencyjną placówką Rosjii.

    Wszyscy sprzedali już duszę diabłu?
  • @circ
    Trudno powiedzieć, czy wszyscy, ale przyznasz, że szkolenie ruskiej agentury za własne pieniądze, to paradny pomysł. Szefostwo Gazpromu musiało turlać się ze śmiechu.

    pozdr.
    GG
  • Bolszewia hodowała swoich agentów w Polsce już od 1917 r. —
    najpierw jako SDKPiL i PPS-Lewica — przekształcone w 1918 roku w KPP...

    Póżniej jako stalinowskie, założone przez agentów NKWD — m.in. Bieruta i Gomułkę — PPR. Po 1944 roku tow. Stalin przysł także i parę tysięcy innych sowieckich zbrodniarzy i morderców — by wymordowali polskich patriotów...

    W 1948 roku PPR — zlożonemu z sowieckich morderców i szpiegów — a więc nie była to partia ani "polska", ani "robotnicze", przemianiowano na PZPR...

    Tym PZPR rządzili jeszcze w 1989 roku agenci stalinowskiej, mordującej Polaków tysiącami, Informacji Wojskowej — tow. Jaruzelski i tow. Kiszczak.

    Tak więc ta sowiecko-rosyjska agentura ciągle tu jest...

    *
  • @Andy-aandy
    Ależ wiem, że jest - tyle, że Moskwie potrzebna jest "świeża krew" - agentura młodego pokolenia, nie obarczona biograficznymi uwikłaniami w PRL. I po to są takie inicjatywy, jak to stypendium. Nerwowa reakcja Aleksandra Miedwiediewa na tekst Artura Bazaka jest wielce wymowna...

    pozdr.
    GG
  • @Gadający Grzyb
    Dowodów na kierunek działania naszych władców jest już tyle, ze chyba tylko ślepi nie widza, co się kroi.
    Dlatego z uporem maniaka przypominam, że PiS MUSI dostać minimum ponad 1/3 głosów, co pozwala blokować zawieranie umów międzynarodowych zmieniających nasze uzależnienia i sojusze.
  • @eska
    MUSI to na Rusi :) A w Polsce będzie tworzony "nowy ruch"... obywatelski i aktywizujący, oczywiście...

    pozdr.
    GG
  • @Gadający Grzyb
    Spokojnie! PIS dostanie tą 1/3 tylko jeszcze trochę musi pogorszyć swój wizerunek.
    Mógłby ugrać 50, już w strefie życzeń, mógłby się pokusić o +60, no ale chodzi o 1/3.
    Co ma do tego jakiś "nowy ruch", który nie urwie nawet ,0001 promila, o którym się dywaguje pijarowsko na nic nie znaczącym nE?

    Luzik, wypełni się.
  • @Torin
    PiS jaki jest, każdy widzi. Też mnie trafia czasem szlag, ale można go korygować "otorbiając" partię różnymi społecznymi inicjatywami. Zaczyna się to dziać - i sądzę, że z czasem się uda.

    pozdr.
    GG
  • @circ
    Jakiemu diabłu? Miałaś chyba na myśli ruskich lub ich specsłużby.
  • Gadający Grzyb
    To, że UW przyjął Gazprom nie dziwi.Gdyby rządów nie sprawowała PO to zapewne polskie służby zadbałyby o "jakość" owych stypendystów.

    pozdr
  • Nie ma darmowych obiadów
    Wiele osób skorzystało z darmowej pomocy zagranicznych instytucji. Kolejne fale polskiej emigracji wiele zawdzięczały takiej pomocy. Jedni mogli liczyć na darmową zupę, inni na socjalne mieszkanie, jeszcze inni na najlepsze uniwersytety.
    Czytając poważniejsze analizy ZAWSZE zaglądam do Wikipedii, aby zobaczyć kto je napisał.
  • Agentura wpływu.
    Tak jak wschodnie imperium zabezpiecza swoje interesy w strefie wpływów, tak i inne robią w Polsce to samo.
    A co polskie władze na to, czy to dla nich nie jest żaden problem?- to jest chyba najważniejsze pytanie? Co robią nasze służby i odpowiednie instytucje? Czy to państwo jeszcze istnieje czy też jest już po kolejnym, tym razem ukrytym V Rozbiorze.
    Jeśli autor pisze- "Przyglądajmy się stypendystą" to się im przyglądajmy, ale co dalej?
    Przyglądanie się im to chyba za mało, albo prawie wcale NIC?
    Pozdrawiam.
    AdNovum

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

ULUBIENI AUTORZY