Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
28 postów 112 komentarzy

Pod Grzybem

Gadający Grzyb - Niepoprawny przybysz macha na Ekranie kapeluszem.

Spiskologia

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie psioczmy na spiski - róbmy własne!


I. Między „poprawniakami” a „wtajemniczonymi”.

Z tymi spiskami, panie dzieju, to generalnie śliska sprawa. Na hasło „spisek”, a szczególnie już „spiskowa teoria dziejów” większość odruchowo reaguje mieszaniną drwiny i politowania. Postawie tej towarzyszy rysowanie sobie kółeczek na czole, mające sugerować, że wszelkie spiskowe domniemania są domeną wariatów, oszołomów i generalnie, osób dość ograniczonych umysłowo, które nie potrafią sobie uporządkować i wytłumaczyć świata inaczej niż przez dopatrywanie się wszędzie działalności jakichś ciemnych mocy.

Drugi biegun zajmuje mniejszość, która mocą przyrodzonej, bądź stymulowanej przez pewne lektury wnikliwości uznaje, iż posiadła skrywaną przed pospólstwem PRAWDĘ o tajnych mechanizmach rządzących światem, których otumaniona reszta ludzkiej masy nie chce przyjąć do wiadomości. Przełykają frustrującą gorycz odrzucenia, ale zarazem spoglądają na ciemniaków z pewnym poczuciem wyższości, jakie daje przynależność do grona wtajemniczonych depozytariuszy straszliwej wiedzy.

Nie ukrywam, że między tymi dwoma młyńskimi kamieniami czuję się dość niekomfortowo, bowiem daleko mi zarówno do jednych, jak i do drugich.

II. Poprawniacy.

Jeśli chodzi o grupę nr 1 („poprawniacy”), ich – uprzejmie mówiąc – sceptycyzm (a po prawdzie - ignorancja) jest wynikiem dość intensywnej indoktrynacji każącej zamykać oczy nawet na powszechnie wiadome fakty, albo przynajmniej nazywać je inaczej niż by należało, dzięki czemu można osiągnąć poczucie psychicznego komfortu, łudząc się, że za pomocą nowej etykietki zmieni się zawartość słoika, czyli istotę rzeczy. Tak się bowiem składa, że historia, zwłaszcza historia polityczna, jest w znacznej mierze historią spisków, które niejednokrotnie zmieniały losy państw i bieg dziejów. Nie trzeba do tego pogłębionej wiedzy, wystarczy uważać na lekcjach (to znaczy do niedawna wystarczyło, bo jak to wygląda obecnie, po reformach minister Hall, trudno powiedzieć).

Pierwszy z brzegu przykład to triumwirat. Trzech wpływowych facetów umówiło się, że nic w Imperium Rzymskim nie wydarzy się bez ich wiedzy i zgody – spisek w czystej postaci, zmieniający system polityczny Rzymu w oligarchię, mimo formalnego zachowania wszelkich republikańskich procedur. Przykład nieco bliższy, to Okrągły Stół ze wszystkimi magdalenkowymi przyległościami. Na polecenie kremlowskiego genseka zamordystyczna „waadza” zmieniła kurs na „liberalizm”, dogadując się ze starannie wyselekcjonowanymi przez szefa bezpieki przedstawicielami „konstruktywnej” opozycji. Efektem owej zmowy stała się zadekretowana odgórnie fasadowa łże-demokracja w jakimś pokracznym, kartoflano-postkolonialnym wydaniu z którą do tej pory borykamy się i w której grzęźniemy niczym w kisielu. Wyraźnym sygnałem była reakcja na wybory 4 czerwca 1989 roku, kiedy to ludzie w swej naiwnej niedojrzałości, nie dorastając najwyraźniej do „historycznego kompromisu”, wykosili „czerwonych”. I w tym momencie skończyła się demokracja, tudzież szacunek dla woli ludu, gdyż w Magdalence ustalono co innego i trzeba było na gwałt pichcić drugą turę, by w sejmie kontraktowym mógł zasiąść odpowiedni odsetek „ludzi honoru”.

Wszystko co stało się później było już tylko konsekwencją owego podeptania woli wyborców – chociażby to, że między elitami a ludem wyrósł mur nieufności, zaś państwo i jego instytucje wciąż traktowane są przez znaczną część Polaków jako element systemu opresji pozostający w rękach „onych”, dogadujących się ponad głowami nominalnego suwerena – demosu. Demosu, dodajmy, arbitralnie pozbawionego podmiotowości zanim ją odzyskał. Rany społeczne jeszcze długo pozostaną niezagojone.

Tak przy okazji – ów „spisek założycielski” III RP tłumaczy, dlaczego jego beneficjenci za pomocą posiadanego aparatu propagandowego z „Gazetą Wyborczą” na czele tak intensywnie wbijali do głów tubylców, że żadnych spisków nie było, nie ma i być nie może, a kto ulega spiskowej histerii, ten wariat. Ów zabieg okazał się na tyle skuteczny, że programowa niewiara w jakiekolwiek zakulisowe knowania stała się wręcz jednym z niezbędnych atrybutów współczesnego neo-inteligenta.

III. Wtajemniczeni.

No dobrze, dlaczego jednak, skoro przyjmuję do wiadomości istnienie spisków, jest mi równie daleko do drugiej z omawianych tu grup (nazwa robocza - „wtajemniczeni”)? Ano dlatego, że w mojej ocenie popełniają podstawowy błąd. Otóż globalne procesy zachodzące w świecie przypisują na ogół działalności jednego, ukrytego a wszechpotężnego centrum decyzyjnego. W zależności od tego kogo bardziej nie lubią, za owo „centrum” biorą a to masonerię, a to syjonizm (czasem zresztą przechodzi to płynnie w „żydomasonerię”), to znów polityczno-biznesowo-masońsko-żydowski spisek mający zaprowadzić New World Order („Nowy Porządek Świata”) z Rządem Światowym. Jest jeszcze Opus Dei, czy - w skrajnych przypadkach - nawet „ufonauci” (kosmici władający potajemnie ludzkością). Niegdyś modny był również np. spisek jezuitów.

Tymczasem, rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana. W zglobalizowanym świecie funkcjonują bowiem globalne grupy interesu, wpływu, lobbies - jak zwał, tak zwał. Takie ogólnoświatowe sitwy motają oczywiście swoje sieci, starając się by, najogólniej rzecz ujmując, sprawy potoczyły się w pożądanym przez nie kierunku. Czasem ze sobą współdziałają a czasem nie. Charakter owych grup jest różny: ideologiczny, biznesowy, nacjonalistyczny (ekspansja gospodarcza Chin!)... Przyznaję, że z pewnego oddalenia faktycznie może to wyglądać, jakby jakiś mistrz marionetek pociągał nad globusem sznurkami, jednak takie podejście więcej zaciemnia niż wyjaśnia, bowiem między najbardziej nawet wpływowym lobby a czymś w rodzaju, dajmy na to, Rządu Światowego, istnieje dość spora różnica.

Weźmy dwie niewątpliwie istniejące grupy interesu jakimi są lewactwo (lobby ideologiczne) i Izrael (lobby nacjonalistyczne). Lewacy nienawidzą Izraela jak zarazy jako sługusa amerykańskiego imperializmu, czego efektem jest chociażby fala żydożerstwa we Francji i sympatia lewicy dla świata arabskiego (stąd modne w tym środowisku „arafatki”), co zresztą nie przeszkadza tejże lewicy w rytualnym oskarżaniu Kościoła Katolickiego o antysemityzm. Z drugiej strony, intelektualne elity żydowskiej diaspory w USA (wpływowej do tego stopnia, że niektórzy uważają, iż to „ogon kręci psem”) sympatyzują z Demokratami i „liberalnymi” (po naszemu – lewicowymi) mediami, które nie zostawiają suchej nitki na republikanach i „faszyście” G.W. Bushu, który rozpętał „żydowskie” ponoć wojny w Iraku i Afganistanie. Inni Żydzi z kolei są wpływowymi postaciami w republikańskim establishmencie. Żeby było jeszcze ciekawiej, globalni spekulanci jak węgierski Żyd George Soros finansują marsz lewackiej, neo-totalitarnej z ducha Antycywilizacji Postępu (A.P. - zob. TU, TU i TU) i jej przeróżne postępackie działania mające przyśpieszyć kres i tak już dogorywającej cywilizacji łacińskiej.

Wychodzi na to, że ci sami lewacy, którzy zmietliby najchętniej Izrael z powierzchni ziemi, współpracują zarazem z Żydami na innych poletkach nie gardząc „żydowskimi” pieniędzmi, które ci sami Żydzi wręczają zaprzysięgłym wrogom izraelskiego państwa. To nie „rząd światowy”, tylko tradycyjny światowy galimatias w którym raz ścierają się, innym razem współpracują różne sitwy, których przedstawiciele na dodatek zasiadają czasem w tych samych lożach masońskich (a i w lożach, jak znam życie, też są różne zwalczające się frakcje). Business as usual, tyle że obecnie na globalną skalę, ot i wszystko.

IV. Spiski a Czwarta Rzeczpospolita.

Kto wie, czy podejście cechujące „wtajemniczonych” w skali mikro (krajowej) nie stało się jedną z przyczyn politycznej porażki rządu Jarosława Kaczyńskiego. Nie siedzę w głowie prezesa PiS, ale wydaje się, iż autentycznie wierzył w istnienie jakiejś „centrali” (np. grupy oligarchów z agenturalnymi powiązaniami), która zza kulis steruje Polską i wystarczy dotrzeć do owego jądra, by radykalnie zmienić sytuację w kraju. Błędna diagnoza. Istnieje bowiem wiele sitw – biznesowych, przestępczych, intelektualnych, urzędniczych, korporacyjnych, agenturalnych itd., których naturalnym interesem jest obrona status quoi nie potrzeba żadnego ober-dyspozytora, by wszystkie kręciły z grubsza w tę samą mańkę. Magdalenko-pochodna III RP u samego zarania stworzyła im przyjazny habitat. Należy przy tym dodać, że nie muszą to być zbiory rozłączne. Przykładowo, można spokojnie wyobrazić sobie wpływowego prawnika, który jest powiązany z podziemiem przestępczym piastując zarazem funkcję profesora uniwersytetu, ale też jednocześnie obsługującego interesy jakiegoś oligarchy, wyznając przy tym poglądy a la „Wyborcza” i doradzając rządowi, mając przy tym w biografii współpracę z SB a obecnie pozostając na służbie obcego wywiadu. Łapiecie?

Każde administracyjne uderzenie w tego typu typu sitwy skazane jest na porażkę. Pajęczyna się ugnie, pękną może niektóre włókienka ale efektem łowów będzie co najwyżej jeden czy drugi skorumpowany urzędnik, agent, szemrany biznesmen... Jedyną skuteczną formą walki z siecią układów jest kompleksowa reforma struktur państwowych tak, by owe układy nie miały się na czym pożywić. Jeżeli np. złapano iluś tam urzędników z Ministerstwa Finansów, którzy za łapówki umarzali podatki, to następnym logicznym krokiem byłaby nowelizacja przepisów likwidująca sferę urzędniczej uznaniowości. I tak na każdym polu, konsekwentnie – aż do szczęśliwego nadejścia IV RP.

V. Nie lada jaki spisek...

W niniejszym tekście starałem się zarysować dwa, błędne moim zdaniem, podejścia do problemu spisków: programową niewiarę charakteryzującą „poprawniaków” oraz równie programową nad-wiarę „wtajemniczonych”, jakoby globalny spisek modelował i organizował całą naszą rzeczywistość. Cóż, potajemne knowania zawsze będą nam towarzyszyły. Jak uchronić się przed ich zbyt daleko idącym wpływem na nasze życie? Ukrócenie systemowych, korupcyjnych zachęt, wbudowanych w funkcjonowanie zarówno państw jak i międzynarodowych instytucji, byłoby niezłym początkiem. Proste i trudne zarazem. Aby to przeforsować trzeba by nie lada jakiego spisku... Naszego spisku.

Gadający Grzyb

KOMENTARZE

  • @Gadający Grzyb
    Nie ma żadnych tajnych metod zarządzania światem. Jest jedna generalna i jawna metoda. Jest z nią trochę jak z wielką tajemnicą pokera z kultowego filmu "Wielki Szu", wszyscy ją znają tylko mało kto rozumie, a jeszcze mniej wprowadza w życie.

    pozdrawiam
  • @lukasmaster
    Dokładnie. Doszukiwanie się globalnego spisku odciąga ludzką energię od przeciwstawiania się temu, co jest w pełni jawne i przed nosem.

    pozdr.
    GG
  • @Gadający Grzyb: Doszukiwanie się globalnego spisku odciąga ludzką energię od przeciwstawiania się temu, co jest w pełni jawne i
    Ja się doszukałem:

    http://www.scribd.com/doc/38779869/Ci%C4%99%C5%BCkie-czasy-dla-agentow

    I twierdzę, że nie odciągam, tylko przyciągam.

    Pozdrawiam,
  • Ładnie napisane, ale powiem jedno - mądrze jest rozważać czarne scenariusze
    To metoda wojskowa, czyli trzeba Polskę chronić przed wszelkimi możliwymi zagrożeniami racjonalnymi i nie z tego świata - czyli siłami szatańskimi, tudzież ufoludkami, co nie musi być aż taką fantazją zważywszy na wielkość wszechświata, jego konstrukcję.

    Zagrożenia o jakich sam piszę wyśmiewając oficjalne dokumenty MON, rządu, BBN są znacznie większe i od razu wpadam jako wyznawca teorii spiskowych o niecnych zamiarach przyjaznych nam Niemiec, Rosji, sojuszników, innych życzliwych ma bractw,

    Czarne scenariusze, tym właśnie są teorie spiskowe, nawet te niedorzeczne, bo jednak życie sprawia iż niedorzeczne prognozy sprawdzają się. Kto 1 września 1939 rozpatrywał iż 17 września dojdą sowieci, a alianci nam nie pomogą, zaś Francja dostanie łupnia za rok? Kto pomyślał o obozach zagłady jakie zbudują Niemcy, a później je wykorzystają sowiecie z dobermanami żeby dalej nas wyrzynać?

    Rząd światowy istnieje jako lobbies, to jest przynajmniej grupa kreująca i utrzymująca obecny system neoliberalny z dominacją dolara, systemu bankowego, gospodarczego, wzorców ram ustroju demokratycznego. Głównym aktorem nwo jest dolar którego pokryciem jest świat, to umożliwia jego emitowanie w bilionach przez USA, to podstawowe źródło ich potęgi. Można się zbroić mając za co.

    Wystarczy uczynić złotówkę niewymienialną i odebrać jej kreację bankom, tudzież NBP uczynić naprawdę narodowym bankiem centralnym z monopolem emisji, rozpędzić giełdę papierów bezwartościowych, OFE do więzienia, bo to okradanie narodu. Oczywiście jest tych pęt więcej z NWO. Nigdy tego nie zaakceptuję. Nigdy. Popieram PiS, ale głównie dlatego że muszę odsunąć PO, PSL, a zapobiec wejściu SLD. PiS jest także w rodzinie NWO, jest systemowy w pełni. Naród odsunie PiS po 2 dwóch kadencjach rządów w 2019 roku :):):)

    Jeszcze Autorze zweryfikujesz kiedyś swoje poglądy i staniesz się prawdziwym wyznawcą spisków :) jak my :) bo to ma sens jeżeli traktuje się te hipotezy jako potencjalne zagrożenia dla Polski, Narodu Polskiego, cywilizacji polskiej (dobre określenie) i świata jaki uważamy za znośny. Nawet jeżeli to nieprawda, to nie należy tego wyśmiewać, bo co jeżeli to prawda? Wyśmiewano dekadami roszczenia żydowskie, czy nadal nam jest do śmiechu? To samo z Niemcami.
  • @Marek Kajdas: obecny system neoliberalny
    Systemem obecnym jest socjalizm.
  • @Marek Kajdas
    Myślę, ze to kwestia różnicy spojrzenia. Ja widzę po prostu różne sitwy, grupy interesu, które forsują "swoje", czasem ze względu na wspólnotę celów orząc w tę samą stronę. Inni natomiast dodatkowo podporządkowują ich działalność jakiemuś ukrytemu, ogólnoświatowemu centrum. Nie wyśmiewam tego, po prostu mam inne zdanie - staram się nie mnożyć bytów ponad miarę. Powtórzę tu fragment mojego komentarza na "Niepoprawnych":

    "Przykładowo, kryzys światowy nie byłby możliwy, gdyby nie wybierano polityków bez kręgosłupa, którzy mamili ludzi wizją wiecznego życia na kredyt (deficyt, dług publiczny poszczególnych krajów). To jedna wielka kompromitacja rozdętego do absurdu "welfare state". Gdyby gospodarki poszczególnych państw nie stały na głowie, to międzynarodowi spekulanci w typie Sorosa mogliby się ugryźć w piętę."

    pozdr.
    GG
  • @Gadający Grzyb: widzę po prostu różne sitwy, grupy interesu, które forsują "swoje", czasem ze względu na wspólnotę celów orząc
    A "tą stroną" od Wielkiej Rewolucji Francuskiej jest zdobyć dla siebie te przywileje, które miała zdegenerowana arystokracja sprzed rewolucji. Stąd to była nie tyle rewolucja, co raczej przewrót pałacowy.
  • @Grzegorz Rossa.
    Wszystko zgoda, tylko że do tego nie potrzeba "rządu światowego". wystarczy naturalna wspólnota interesów jaka zawsze łączy różnych łajdaków.

    pozdr.
    GG
  • @Gadający Grzyb: do tego nie potrzeba "rządu światowego". wystarczy naturalna wspólnota interesów jaka zawsze łączy różnych łajd
    A nawet zwierzęcy instynkt. To z jednej strony. A z drugiej strony. Skoro już mamy te półzwierzęta, to do ich zagospodarowania hipotetyczny "rząd światowy" nie musiałby być żadnym wielkim halo. Na kim żerują oszuści więksi? Na oszustach mniejszych. Najłatwiej jest oszukać propozycją udziału we wspólnym oszustwie. I ja myślę, że ten "rząd światowy", już nie tylko hipotetyczny, ale całkiem rzeczywisty, istnieje. To są centrale specsłużb w Moskwie. Nazwa "ojczyzna światowego proletariatu" (i inne, podobne tytuły) ma głębszy sens.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Moskwa to potężny gracz, ale do rządu światowego chyba trochę brakuje, choćby ze względu na Chiny. Rządu europejsko - prędzej.

    pozdr.
    GG
  • @Gadający Grzyb
    Gdzieś czytałem, że Miedwiediew pochwalił się na jakimś spotkaniu wielkich tego globu wizerunkiem jakiejś nowej waluty dla całego świata. Gdyby to była prawda, to Rosja gra w jednej drużynie z innymi graczami, w tym i z Chinami.
  • @Gadający Grzyb
    Sytuacja jest dynamiczna. Chińska Republika Ludowa (ChRL) niewątpliwie swój potencjał specsłużb zwiększa. Weszła do ligi Moskowii. To widać po nagłym zaprzestaniu potępiania za "łamanie praw człowieka", "standardy demokracji" i takie tam różne inne. Moskowia też nie jest za to potępiana. To jest obserwowalny przejaw rozmiaru specsłużb. Przed AD 1989, kiedy jeszcze byliśmy pod parasolem Moskowii, nikt nie śmiał nam wytknąć antysemityzmu. To działa jak "ministerstwo propagandy rządu światowego". Czy ChRL Moskowię prześcignie. Pożyjemy, zobaczymy. Na razie Moskowia przytłacza swoim największym potencjałem.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Pożyjemy zobaczymy. Sądzę, że Chiny prześcigną Rosję, chyba, że ta dokona gruntownych reform - ale to równałoby się kresowi obecnego systemu, więc reform nie będzie. Pytanie, jak długo Rosja będzie się trzymać na surowcach.

    pozdr.
    GG
  • @Gadający Grzyb: Pytanie, jak długo Rosja będzie się trzymać na surowcach.
    A jak długo Pan jej pozwoli?

    http://www.scribd.com/doc/38954583/W%C4%99glowodory-Produkcja-podziemna-ze-z%C5%82o%C5%BC-w%C4%99gla

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Jak długo wszyscy odbiorcy pozwolą.

    pozdr.
    GG
  • gratuluję
    Bardzo dobry tekst. Sam chciałem coś podobnego napisać, ale widzę, że Pan ma to lepiej ułożone.
    Ciężko walczyć z czymś, co ma strukturę Hydry. Nota bene podobną strukturę miała nasza I RP - i dlatego była tak znienawidzona, zwłaszcza przez Moskwę. To tłumaczy też nienawiść społeczeństw zarządzanych autokratycznie do tej ruchomej struktury. Ludzie poddani tyranii nie są bowiem w stanie uchwycić centrum decyzyjnego Hydry, więc nazywają je "Szatanem".
  • @Gadający Grzyb
    Grzybie zacny,
    więc naprawdę nie ma żadnego spisku?...
    Co ja teraz biedny zrobię?
    Przyjdzie bloga zamknąć...

    Pozdrawiam :D)
  • @Gadający Grzyb: Jak długo wszyscy odbiorcy pozwolą.
    A co "odbiorcy" (jacy "odbiorcy"?!) mają do pozwalania, niepozwalania i w ogóle do rzeczy?

    Pozdrawiam,
  • @SpiritoLibero
    Ależ są są, tylko, że tak powiem, "zdecentralizowane" - chyba przeczytałeś notkę przed komentarzem?

    pozdr.
    GG
  • @Grzegorz Rossa.
    Konsumenci rosyjskich surowców. Jak długo będą je od Rosji kupować, tak długo Rosja pozostanie silna. Przestaną kupować - Rosja padnie. Chyba jaśniej już nie można.

    pozdr.
    GG
  • @Gadający Grzyb
    Przeczytałem, chyba mnie nie posądzasz, że komentuję na pałę...
    Ale coraz bardziej dochodzę do wniosku, ze wszystko już jest tak jawne, ze strach...
    Pozdrawiam :)
  • @Gadający Grzyb: Konsumenci rosyjskich surowców. Jak długo będą je od Rosji kupować, tak długo Rosja pozostanie silna. Przestaną
    Żeby przestać kupować mogli, trzeba pod ziemią upłynniać i zgazowywać złoża węgla.

    Pozdrawiam,
  • @SpiritoLibero
    OK. Tak przy okazji - "poprawniakiem" na pewno nie jesteś. A "wtajemniczonym"? Innymi słowy, przyjmujesz do wiadomości spiski w wersji "scentralizowanej", cze "zdecentralizowanej"?

    pozdr.
    GG
  • @Grzegorz Rossa.
    A, to racja.

    pozdr.
    GG
  • @Gadający Grzyb: A, to racja.
    A, to "Carry On Cowboy".

    Pozdrawiam,
  • @Gadający Grzyb
    Skłaniam się raczej ku tezie, że kierunek działań jest w pewnym sensie "scentralizowany", chodzi w summie o podporządkowanie sobie planety.
    Jednak działania i ścieranie się różnych grup interesu wskazuje na działania w pewnym sensie "rozproszone". I chyba tylko dzięki tym animozjom nie mamy jeszcze rządu światowego.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY